Nie tylko nie powstała strefa o szerokości 500 metrów, ale i 300 metrowa strefa nie została przez zakład zrealizowana. Część mieszkańców wysiedlono, ale nie wszystkich. Ważne jest uzasadnienie, w którym mówi się, że nawet w przypadku zamknięcia i rekultywacji składowiska potrzebny jest długi okres unieszkodliwienia zagrożenia. Było to w roku 1982 gdy hałda była wysoka na ok 18 metrów. Dziś składowisko ma 43 metry i wciąż rośnie a żadna strefa ochronna nie powstała. Czyżby wraz ze wzrostem góry, zagrożenie malało? Bardzo interesująca logika.