Katarzyna Korczak, Gazeta Gdańska, 2007-10-25 Niechlubna czołówkaRozmowa z dr hab. med. Alicją Dziewulską-Bokiniec, specjalistą onkologiem - radioterapeutą z Polikliniki Onkologicznej w Gdańsku, prezesem Stowarzyszenia Europa Donna - Gdańsk
– Niestety, pod względem zachorowalności i umieralności na nowotwory jesteśmy w niechlubnej czołówce. Nie wiemy dokładnie z czego to wynika, bo tak ważna placówka naukowa, jaką jest Akademia Medyczna w Gdańsku, która się powinna tym zainteresować, nie podjęła żadnych badań naukowych. Natomiast Wojewódzki Ośrodek Pracy stwierdza, że jedną z przyczyn może być hałda fosfogipsów. Stwierdzono bowiem, że okoliczni mieszkańcy – z Wiślinki, Cedr chorują o wiele częściej niż reszta naszych Pomorzan. – Jak wygląda wyleczalność raka w pomorskiem? – Wynosi ono około 30 proc., czyli na trzech chorujących potrafimy uratować tylko jedno ludzkie życie. Natomiast na Zachodzie na trzech chorujących przeżywa dwóch. Pomorzanie, podobnie jak pozostali mieszkańcy kraju, zbyt późno zgłaszają się do lekarza. W Polsce 80 proc. pacjentów przychodzi do gabinetu w znacznym stadium zaawansowania choroby. Na Zachodzie jest odwrotnie. Tam 80 procent pacjentów zgłasza się we wczesnym stadium choroby, stąd wyleczalność jest dwa razy większa niż u nas. – Wielu pacjentów boi się lekarza onkologa. – U nas pokutuje myślenie magiczne. Polacy mówią sobie: „Po co wiedzieć o tej chorobie, lepiej nie wywoływać wilka z lasu”. Albo: „Mnie to nie dotyczy”, czy: „Samo się rozejdzie”. Niestety, to myślenie prymitywne. – Na zachorowalność wpływa również tryb życia. – Jednym z czynników ryzyka udowodnionym jako przyczyna rozwoju raka jest palenie papierosów na równi z niewłaściwą dietą. Gdybyśmy to wyeliminowali zdecydowanie zmniejszyłaby się liczba nowych zachorowań na raka. Rozmawiała KATARZYNA KORCZAK |