Mikołaj Chrzan, Gazeta Wyborcza, 2008-02-06

Marszałek zamyka hałdę, ale za dwa lata

Jan Kozłowski podpisał projekt zamknięcia góry w Wiślince. Ma to nastąpić do końca 2009 r., ale w tym czasie na hałdę trafi jeszcze pół miliona ton fosfogipsu. Ekolodzy: - Urzędnicy kolejny raz nas zwodzą, dlaczego nie poczekali na opinię naszych ekspertów?

Pod koniec lat 60. gdańska firma Fosfory zaczęła wypełniać fosfogipsem - odpadem w produkcji nawozów - stare wyrobisko po glinie, tuż przy brzegu Martwej Wisły. Wtedy nikt nie przypuszczał, że powstanie tu gigantyczny płaskowyż o wysokości ok. 40 m. Hałda nie spełnia norm ochrony środowiska: góra pyli, a zanieczyszczona fosfogipsem deszczówka regularnie zatruwa wody podziemne i Martwą Wisłę (widać to choćby na zdjęciach satelitarnych).


Fot. Renata Dabrowska / AG
Marszałek twierdzi, że za dwa lata hałda przestanie być zagrożeniem dla środowiska. - Mamy co do tego wątpliwości - mówi Monika Orzechowska, na zdjęciu w Wiślince
Choć urzędnicy mieli już wcześniej wiele okazji do zamknięcia składowiska, przez kolejne dekady nie robili nic, by zabezpieczyć środowisko. Sytuacja zmieniła się dopiero po naszym wejściu do Unii Europejskiej. Nowe przepisy wymuszały zamknięcie trujących składowisk jeszcze w 2007 r.

Fosforom jednak do zamknięcia hałdy się nie spieszyło, ale to nie powinno dziwić: produkcja nawozów fosforowych jest opłacalnym biznesem.

Eksperci wynajęci przez firmę stwierdzili, że składowisko przed zamknięciem musi zyskać "regularny kształt". - A do wyrównania hałdy nic nie sprawdzi się lepiej niż fosfogips - przekonywali.

I zrobili to skutecznie - ówczesny wojewoda Piotr Karczewski (PiS) wydał im wstępną zgodę na dowiezienie kolejnych tysięcy ton fosfogipsu jako budulca "regularnej hałdy" i zobowiązał do przygotowania technicznego projektu zamknięcia składowiska. Projekt powstał, ale oceniali go już nie urzędnicy wojewody, a marszałka Jana Kozłowskiego - od 1 stycznia 2008 r. zmieniły się kompetencje tych władz w zakresie ochrony środowiska.

Projekt zakłada m.in. stworzenie zamkniętego obiegu wody na hałdzie. Deszczówka ma być wykorzystywana do podlewania roślin zasadzonych na hałdzie, a nadmiar wody ma "wypijać" plantacja wierzby energetycznej, która będzie zasadzona przy hałdzie już w kwietniu. Zasadzenie roślin ma powstrzymać także pylenie fosfogipsu. - To wszystko będzie kosztować naszą firmę ok. 10 mln zł - twierdzi Mirosław Piepka, rzecznik Fosforów.

We wtorek pod tym projektem podpisał się marszałek województwa Jan Kozłowski (PO). - Dzięki tej decyzji do końca 2009 r. obiekt zostanie całkowicie zabezpieczony przed dalszym negatywnym wpływem na środowisko naturalne - twierdzi Kozłowski.

Ten podpis oznacza również zgodę na to, że na hałdę - dla nadania jej "regularnego kształtu" - trafi jeszcze pół miliona ton fosfogipsów (po 250 tys. ton na rok).

Ekolodzy zajmujący się hałdą nie są takimi optymistami jak marszałek. - W opracowaniach dotyczących zamykania hałdy, którymi dysponują urzędnicy, pojawiają się poważne sprzeczności. Na przykład raz naukowcy kwestionują zastosowanie wierzby energetycznej, w innym przypadku twierdzą, że to świetny pomysł - mówi Monika Orzechowska z Nieformalnej Grupy Inicjatywnej Fosfi.

By rozwiać wątpliwości, ekolodzy postanowili zlecić naukowcom z Warszawy jeszcze jedną opinię, analizującą projekt zamknięcia hałdy. - Ale urzędnicy wojewody, którzy wcześniej zajmowali się tą sprawą, zablokowali nam dostęp do projektu - mówi Orzechowska [choć, gdy w połowie listopada zarząd Fosforów przedstawił plan zamknięcia składowiska, urzędnicy wojewody zapewniali: - Zanim zaakceptujemy projekt, wnikliwie rozpatrzymy wszystkie uwagi ekologów i mieszkańców - red.]. - Dostaliśmy go dopiero od urzędników marszałka pod koniec stycznia. Opinię będziemy mieć dopiero za dwa tygodnie, więc podpisanie tej decyzji przez marszałka już teraz mocno nas rozczarowało. Po raz kolejny czujemy się, jakby urzędnicy zwodzili nas i mieszkańców.

- My korzystaliśmy z trzech zewnętrznych opinii, wszystkie były pozytywne dla przedstawionego projektu - twierdzi Anna Grapatyn-Korzeniowska, dyrektor departamentu środowiska w Urzędzie Marszałkowskim. - Ale praca ekologów na pewno się nie zmarnuje. W decyzji przewidzieliśmy, że co trzy miesiące będziemy poznawać stan prac na hałdzie i wyniki badań. Wtedy będziemy mogli żądać także wprowadzenia modyfikacji do projektu.


Mikołaj Chrzan, Gazeta Wyborcza, 2008-02-06

Nasz komentarz

Biuro prasowe Urzędu Marszałkowskiego wysłało komunikat z radosnym tytułem: "Marszałek Jan Kozłowski zdecydował o zamknięciu hałdy w Wiślince". To brzmi jak wielki sukces. Podobne, optymistyczne wiadomości o likwidowaniu hałdy wysyłało biuro prasowe byłego wojewody - Piotra Karczewskiego z PiS.

Tyle komunikaty rzeczników, a jakie są fakty? Zamykanie hałdy to nie zasługa wojewody czy marszałka, a Unii Europejskiej, której przepisy nie pozwalają na dalsze działanie przestarzałych, zatruwających środowisko składowisk. Hałda - zanim zostanie rzeczywiście zamknięta - przez najbliższe dwa lata urośnie jeszcze o pół miliona ton fosfogipsów. Problem zatruwających Martwą Wisłę i wody podziemne odcieków z hałdy nadal jest nierozwiązany. Gdyby nie ekolodzy, mało kto wiedziałby, że hałda stanowi jakieś zagrożenie.

Dlatego na otwieranie szampana jest za wcześnie, a marszałek i jego urzędnicy - wykorzystując zaangażowanie ekologów - powinni bez przerwy patrzyć szefom Fosforów na ręce.

Źródło: Gazeta Wyborcza Trójmiasto