Ufanie normom prowadzi donikąd
Rozmawiał Sławomir Sowula 17-07-2005 , ostatnia aktualizacja 17-07-2005
20:04
Wszystkie badania hałdy w Wiślince
prowadzone przez 30 lat były niewłaściwe. Dlaczego? Po prostu nie były
kompleksowe - mówi prof. Bogdan Skwarzec, kierownik Katedry Chemii
Analitycznej na Uniwersytecie Gdańskim.
SŁAWOMIR SOWULA: Panie profesorze, na
niedawnym spotkaniu u wojewody zaproszeni przez niego specjaliści
zapewniali, że promieniowanie z hałdy nie przekracza dopuszczalnych
wartości, a więc hałda nie stanowi zagrożenia. Nie zgadza się Pan z
tym. Dlaczego?
BOGDAN SKWARZEC: W hałdzie fosfogipsów jest wiele naturalnych
substancji promieniotwórczych, które emitują promieniowanie gamma, beta
i alfa. Tylko promieniowanie gamma ma zasięg do kilku metrów, pozostałe
znacznie mniejszy i praktycznie nie występuje nad hałdą. Jeżeli więc
będzie się chodzić po hałdzie w masce przeciwpyłowej to rzeczywiście
nikomu nic nie grozi. Szkodliwa jest jednak nie tylko sama
promieniotwórczość emitowana z hałdy, ale i promieniotwórcze
pierwiastki, wówczas kiedy dostaną się do organizmu człowieka. Trzeba
więc również zbadać, czy mogą one wydostać się z tej hałdy przez
wymywanie lub wietrzenie i dalej do organizmu ludzkiego - czy poprzez
żywność, czy przez wodę, czy przez pył zawarty w powietrzu. Bo kiedy
się dostaną, to wtedy ogromne znaczenie mają te radioizotopy, które
emitują promieniowanie alfa. W porównaniu z promieniowaniem gamma
emitery alfa powodują w organizmie takie szkody, jakby Pan kopnął piłką
nożna w szybę, a nie małą piłeczką do tenisa. Najbardziej
radiotoksyczne i najważniejsze z nich to: Ra-226, U-234, U-238, a także
Po 210. Takich badań dotychczas nie prowadzono. Dlatego teza o tym, że
hałda fosfogipsów jest bezpieczna dla środowiska i okolicznych
mieszkańców jest nieuprawniona.
Co się z nimi dzieje w organizmie?
- Najgorsze jest to, że wszystkie te radioizotopy i także stabilne
pierwiastki, jak bar stront i magnez mają podobieństwo chemiczne do
wapnia. To oznacza, że, jeżeli Pan będzie je spożywał i będzie miał
niedobór wapnia, wówczas one zastąpią wapń w kościach - osłabią ich
strukturę. Ale nie tylko, odkładanie się w organizmie wymienionych
pierwiastków promieniotwórczych może powodować w dłuższym okresie
rozwój choroby nowotworowej.
Ale przecież przez całe lata
specjaliści badali hałdę i nie stwierdzili przekroczenia norm
promieniotwórczości?
- Nie stwierdzili tylko nadmiernej emisji promieniowania z samej hałdy.
Nie badano natomiast procesów wymywania i nagromadzania pierwiastków
chemicznych, w tym również promieniotwórczych w roślinach i
zwierzętach. Teraz ważne jest przeprowadzenie takich badań i ich
interpretacja. Nie chodzi o to, żeby oznaczane parametry były 10-20
procent poniżej dopuszczalnej normy. Chodzi o to, żeby były na poziomie
kilku czy kilkunastu procent normy i gwarantowały bezpieczeństwo.
Normy są złe? Przecież zostały
wyznaczone przez specjalistów?
- Nie tylko normy. Te wszystkie badania prowadzone przez 30 lat na
hałdzie były niewłaściwe, gdyż były niekompleksowe i nie uwzględniały
długookresowych skutków. Poza tym proszę wierzyć, ze spora część badań
była niedokładna. Wiele instytucji zajmujących się ochroną środowiska
opiera się na normach. Zazwyczaj normy są określone dla substancji,
które są już dobrze poznane. Nie ma norm dla wielu substancji ważnych
ze względu na wysoką toksyczność i radiotoksyczność, bo są jeszcze mało
poznane. Teraz wojewoda po raz kolejny chce zbadać radioaktywność
hałdy, wykorzystując do tego Centralne Laboratorium Ochrony
Radiologicznej. W kontekście tego, co powiedziałem, takie badanie mija
się z celem, ponieważ będą one ponownie dotyczyły emisji promieniowania
gamma z hałdy. To nie są właściwi specjaliści do określenia wpływu
nagromadzonych w organizmie człowieka pierwiastków promieniotwórczych.
To tacy specjaliści, którzy przychodzą i potrafią powiedzieć,
przystawiając do ściany dozymetr, czy ściana emituje nadmierne
promieniowanie jonizujące, czy nie. Jednak nie pomogliby, gdyby jakieś
dziecko zaczęło jeść tynk ze ściany, w którym znajdują się wysoce
radiotoksyczne izotopy.
Co trzeba w takim razie zrobić?
- Badania prowadzone powinny być pod nadzorem wysokiej klasy
specjalistów ze środowisk naukowych. Na początku trzeba by sprawdzić,
czy laboratoria wykonujące analizy chemiczne otrzymują dokładne i
rzeczywiste rezultaty. Bez środowiska naukowego nie da się sensownie
zaplanować i wykonać takich badań. Trzeba zaprosić kilku dobrych
chemików, radiochemików, a nawet biologów. Trzeba zaprojektować sposób
pobierania materiałów do badań oraz oznaczania składników chemicznych.
Jestem gotowy wziąć udział w takim zespole oraz pomóc w jego tworzeniu,
jeżeli taka będzie wola wojewody.