Hałdzinka. Ciąg dalszy
Magdalena Grzebałkowska 06-06-2005 , ostatnia aktualizacja 03-06-2005
17:18
Czy ktokolwiek w Polsce zainteresuje
się tragedią mieszkańców Wiślinki pod Gdańskiem? Od 35 lat żyją u
podnóża wielkiej hałdy z fosfogipsu. Mają wielokrotnie przekroczone
normy fluoru w moczu i ołowiu we krwi. Chorują na fluorozę
(zwyrodnienie stawów, osteoporoza, ciemnienie i kruszenie zębów). W
niemal każdym domu ktoś chorował lub choruje na nowotwór. W ubiegłym
tygodniu problemy ludzi z Wiślinki opisaliśmy w reportażu "Hałdzinka"
("DF" z 30 maja)
Zaczęliśmy dzwonić.
Anomalia dobra na wszystko
Potwór z fosfogipsu ma 48 metrów wysokości i waży 16 milionów ton.
Fosfogips jest ubocznym produktem, który powstaje podczas wytwarzania
nawozów w Gdańskich Zakładach Nawozów Fosforowych "Fosfory".
Zawartość fosfogipsu zależy od miejsca wydobycia skały fosforytowej,
ale zawsze jest w nim około 5 procent zanieczyszczeń: uranu, radu,
fluoru, kobaltu, cynku i ołowiu.
Nikt nigdy kompleksowo nie przebadał mieszkańców Wiślinki. Jedyna
komisja lekarzy, która działała w 1995 roku, została szybko
zlikwidowana, a wyniki jej badań zniknęły.
Fosfory podpierają się badaniami wiślińskiego powietrza, gleby i hałdy,
na podstawie których stwierdzają, że góra nie truje, nie pyli i nie
przenika do ziemi z deszczami.
Winę za stan zdrowia mieszkańców zrzucają na tzw. anomalię żuławską. Na
Żuławach zawsze było w wodzie za dużo fluoru.
- Nie ma żadnych dowodów na to, że przed powstaniem hałdy ludzie z
Wiślinki chorowali częściej niż gdzie indziej - mówią w Fosforach.
Rzetelność ponad wszystko
W środę dzwonimy do Cezarego Dąbrowskiego, wojewody pomorskiego. Jego
poprzednicy powołali komisję do zbadania wpływu hałdy na ludzi z
Wiślinki i zaraz ją odwołali.
Chcemy się dowiedzieć, czy podobna komisja mogłaby powstać ponownie.
Pytania na piśmie mamy przekazać rzecznikowi prasowemu. Jest ich sześć,
m.in. "Dlaczego nikt się nie interesuje ludźmi z Wiślinki. Jeśli się
mylę, proszę podać przykład takiego zainteresowania".
Wysyłamy też list do Hanny Dzikowskiej z Wydziału Środowiska i
Rolnictwa Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego. Pytam, jakimi badaniami
hałdy dysponują i czy zamierzają zrobić cokolwiek w jej sprawie.
Odpowiedzi przyjdą najwcześniej w piątek, "co wynika z chęci rzetelnego
przygotowania odpowiedzi" - pisze do mnie Anna Dyksińska, rzecznik
prasowy wojewody.
Czekamy.
A ja mówię, że nie truje
Z Gdańskich Zakładach Nawozów Fosforowych "Fosfory" dostajemy
informację, że oficjalne stanowisko w sprawie reportażu będzie
przedstawione za dwa tygodnie. Na razie tekst jest dokładnie
analizowany.
Dyrektor Jan Wyganowski podkreśla, że fosfogipsów nie ma na liście
odpadów niebezpiecznych i że dysponuje odpowiednią dokumentacją
dowodzącą, że hałda nie truje.
Przestańcie oczerniać Wiślinkę!
Forum czytelników "Dużego Formatu". Są głosy popierające starania ludzi
walczących z hałdą.
Anarchistka: Jestem w totalnym szoku. Co za bezmyślność. Czemu nikt nic
nie robi? Trzeba tym ludziom pomóc. Pomóc się wyprowadzić. Kurde, nie
wiem, co powiedzieć, pod takim wrażeniem jestem.
Pczernia: Przerażające!
Lortea: W Polsce A.D. 2005 mogą się dziać takie rzeczy. Tam jest
potrzebne natychmiastowe pokrycie hałdy, izolacja wód gruntowych i
natychmiastowe wysiedlenie ludności, wszystko na koszt zakładów.
Ale jest też głos przeciw.
Taurias: Ten artykuł to brednie! Wszyscy mieszkańcy Wiślinki wiedzą, że
Pan Plewczyński robi wszystko, aby wyciągnąć pieniądze z Gdańskich
Zakładów Nawozów Fosforowych. Bardzo zastanawiające jest to, dlaczego
tylko wspomniany Pan Plewczyński interesuje się tym, że Fosfory nas
zabijają. Przecież cierpimy wszyscy - a nie tylko Pan Plewczyński i
jego kury. Z tego co mi wiadomo, to udało mu się wyciągnąć wielką kasę;
skoro dostał aż tak wielkie pieniądze, to dlaczego się stąd nie
wyprowadził? Przecież powinien to zrobić teraz - nie jest w naszej
wiosce mile widziany, podobnie jak inni "plakaciarze", którzy
oczerniają Wiślinkę, oklejając ja niechcianymi przez mieszkańców
wlepkami. Przestańcie oczerniać Wiślinkę!
Pojawiają się apele w sprawie hałdy.
L-echec: Czytając artykuł, miałem wizje jak z koszmarnego snu.
Kompletna niemoc pokrzywdzonych i twierdzenia wbrew oczywistym faktom
tych, którzy powołani są w imieniu obywateli chronić ich zdrowie.
Wydawałoby się, że czasy horroru powinny zostać zamknięte z datą
przynajmniej 1989. Jeśli tak nie jest, to nie żyjemy jeszcze w państwie
prawa. (...) Jeśli fakty nie potrafią przekonać urzędników, to
niemożliwe, żeby to była zwyczajna indolencja. Apeluję do wszystkich
uczciwych ludzi o wykorzystanie maksimum możliwości prawnych w naszej
szczątkowej demokracji, ażeby pokonać Goliata. Niech im pomogą prawnicy
i dziennikarze, i wszyscy ludzie dobrej woli.
Głosy niezrozumienia.
Lungompa: Nic z tego nie rozumiem - to znaczy, że ci ludzie wolą
świadomie powoli umierać w cierpieniach i żyć w ciągłym zagrożeniu
rakiem (i się procesować), niż przenieść się gdzie indziej? Masochizm?
Zbiorowe szaleństwo? Taki Czarnobyl po polsku... Do ziemi są przypisani
czy co? Totalny polski idiotyzm!
I tłumaczenia.
Piotrusiek4: Ludzie ze wsi nie chcą nagłaśniać tematu, bo boją się, że
nikt nie kupi od nich ziemi czy domu. Poza tym Wyspa Sobieszewska to
teren turystyczny i takie artykuły mogą zniechęcić turystów. Chodzi o
kasę, nie o życie. To straszne, ale prawdziwe.
Podać nazwiska biegłych
Wracamy do urzędników. Udaje się skontaktować z Maciejem Lorkiem,
dyrektorem Wydziału Ochrony Środowiska Urzędu Miasta Gdańska. Jest
bardzo przejęty artykułem. Ale co z tego. Hałda leży w gminie Pruszcz
Gdański, nie podlega urzędowi. - Nie możemy nic zrobić w sprawie hałdy,
nawet nie mamy wglądu w plany jej rekultywacji - mówi Maciej Lorek. Ma
jednak pomysł. Badania hałdy w 1998 roku przeprowadziła grupa OIKOS -
biegli z listy ministra środowiska. - Należałoby podać do wiadomości
publicznej ich nazwiska.
Skoro podpisali się pod badaniami, to znaczy, że wzięli na siebie pełną
odpowiedzialność za to, co napisali.
W Głównym Inspektoracie Ochrony Środowiska w Warszawie dowiaduję się,
że oddział w województwie pomorskim właśnie skończył kontrolę hałdy w
Wiślince. Komentarz do artykułu i wnioski z kontroli pojawią się może w
przyszłym tygodniu.
Zanieczyszczeń nie stwierdzamy
Kilkanaście telefonów do Departamentu Zdrowia Urzędu Marszałkowskiego w
Gdańsku.
Dyrektor Tadeusz Podczarski jest najbardziej zajętym człowiekiem na
świecie. Jego sekretarka prosi o pozostawienie numeru telefonu. Ma
oddzwonić, jak tylko pan dyrektor będzie wolny. Czekamy i sprawdzamy w
internecie zadania departamentu. Jest tam punkt - analizowanie stanu
zdrowia mieszkańców województwa.
Świetnie, zapytamy, czy są jakieś analizy z Wiślinki. Sekretarka nie
dzwoni, więc łączymy się z nią następnego dnia. - Przykro mi, szefa nie
ma. Będzie przed dwunastą. Nie ma go ani wtedy, ani później. Najlepiej
gdybyśmy zadzwonili w przyszłym tygodniu. Na szczęście jest u siebie
Andrzej Galubiński, dyrektor Pomorskiego Centrum Zdrowia Publicznego. -
Jak zamierzacie pomóc ludziom w Wiślince? - pytamy.
Odpowiada, że nie ma bezpośrednich dowodów wpływu hałdy fosfogipsów na
choroby nowotworowe w Wiślince. Nie stwierdza się znamiennego
statystycznie wzrostu zachorowań na choroby onkologiczne mieszkańców
okolic wsi Wiślinka.
Jednak dr Jerzy Jaśkowski z Akademii Medycznej w Gdańsku dysponuje
innymi danymi. Pod koniec lat 90. razem z asystentami spisał z ksiąg
parafialnych nazwiska zmarłych na nowotwory w Wiślince i okolicach.
Okazuje się, że w latach 90. rak był przyczyną co drugiej śmierci we
wsi. Przed powstaniem góry na nowotwór umierał tylko co dziesiąty
mieszkaniec.
- Ale moim zdaniem na całym świecie podobna emisja związków chemicznych
nie może być całkowicie obojętna dla zdrowia człowieka - stwierdza w
końcu dyrektor Andrzej Galubiński. - Po porozumieniu z samorządem
lokalnym stworzymy możliwości badań mieszkańców, analizując przyczyny
dużej zachorowalności na nowotwory w naszym województwie.
Nareszcie jakaś konkretna odpowiedź. Byle nie skończyło się na
obietnicach.
Natomiast Andrzej Jagodziński z Wojewódzkiej Stacji
Sanitarno-Epidemiologicznej w Gdańsku nie widzi problemu. - Firmy,
które badają hałdę, twierdzą, że nic się tam nie dzieje. Nie mamy
powodów, żeby to podważać. W Wiślince jest podwyższony fluor, tzw.
anomalia żuławska, ale on występuje naturalnie, od zawsze. Innych
zanieczyszczeń nie stwierdzamy.
Dzieci na Kaszuby
Kiedy kilka tygodni temu rozmawialiśmy z Magdaleną Kołodziejczak,
wójtem gminy Pruszcz Gdański, załamała się informacjami o hałdzie.
- O niczym nie wiedziałam - mówiła. - Dostajemy z urzędu wojewódzkiego
wyniki badań, z których wynika, że wszystko jest w porządku. Nie mamy
podstaw, żeby je podważać. Na pewno zrobimy coś dla tych ludzi -
obiecała.
Dzwonimy i pytamy, czy już coś postanowiła.
- Zastanawiam się głęboko, co robić. Powołać w gminie ekipę lekarzy?
Badać ludzi na własną rękę?
- Tak - podpowiadam.
- To zaraz pojawi się konkurencyjna ekipa i przedstawi inne wyniki.
Najlepiej, gdyby wojewoda stworzył interdyscyplinarną komisję. Będę go
do tego namawiać.
Barbara Bałucińska, dyrektorka szkoły podstawowej w Wiślince, też
podjęła postanowienie. Ustawi w szkole zbiorniki z wodą mineralną,
którą będą mogli pić uczniowie. Będzie ich nakłaniała, żeby nie używali
past do zębów z fluorem. - Ja się wcześniej starałam, żeby coś zrobić w
sprawie góry. Ale to walka z wiatrakami. Przecież nikt jej stąd nie
wywiezie. Lepiej, żeby nasze dzieci jak najczęściej wyjeżdżały na
wakacje na Kaszuby.
Kampania toksyczna
Czy hałdą interesuje się polski oddział Greenpeace?
Strzał w dziesiątkę. Jacek Winiarski, rzecznik prasowy organizacji,
mówi, że przygotowują kampanię "toksyczną" przeciwko zatrutym wodom i
ziemi w Polsce. Pod ostrzał biorą też hałdy z zanieczyszczeniami.
Byli już w Wiślince. Akcję zaczynają za dwa tygodnie, ale ponieważ
działaczy Greenpeace jest na razie w Polsce niewielu, hałda pod
Gdańskiem musi poczekać. Prawdopodobnie jeszcze pół roku. Obiecują
zawiadomić o kampanii "toksycznej" w Wiślince.
Jest bardzo dobrze
Przychodzą w końcu odpowiedzi od wojewody pomorskiego Cezarego
Dąbrowskiego i Hanny Dzikowskiej z Wydziału Środowiska i Rolnictwa
Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego.
Dwa długie listy. Brak w nich dobrych wiadomości dla mieszkańców
Wiślinki. Zdaniem wojewody nie ma potrzeby powoływania komisji lekarzy,
którzy mieliby przebadać ludzi spod hałdy. Władze samorządowe i
sanitarne województwa będą próbowały rozwiązać jedynie zagadkę tzw.
anomalii żuławskiej.
Wojewoda powiadamia, że jego poprzednicy przez kilkadziesiąt lat
podejmowali działania ograniczenia wpływu góry na środowisko. I teraz
według danych, jakimi dysponuje urząd wojewódzki, gleby wokół hałdy są
czyste, a pasze pochodzące z pól zdrowe dla zwierząt.
Jakie to były działania - rzecznik prasowy w imieniu wojewody już nie
pisze.
Hanna Dzikowska dodaje, że według badań wody wokół hałdy są czyste,
góra nie promieniuje i jest pod stałą kontrolą. Bogusław Plewczyński,
rolnik z Wiślinki, posiada dwa hektary ziemi pod samą hałdą. Od kilku
lat proponuje urzędnikom gdańskim, że odstąpi im grunty za darmo, pod
warunkiem że zbudują tam dom i zamieszkają. Okazja niesamowita. W
pobliżu jest ekologiczna Wyspa Sobieszewska, czyste plaże, spokojnie
płynie Wisła, cień rzuca zdrowa hałda fosfogipsu.
Nikt do tej pory nie zgłosił się po tę ziemię.
Magdalena Grzebałkowska