Wojewoda sprawdzi, czy potwór z fosforu truje

 Sławomir Sowula, Alicja Katarzyńska 06-06-2005 , ostatnia aktualizacja 07-06-2005 09:51

Pomorski Urząd Wojewódzki zmienił zdanie w sprawie hałdy fosfogipsów w Wiślince. Uznał potrzebę badań stanu zdrowia mieszkańców. Przez całe lata urzędnicy nie brali tego pod uwagę.

W okolicach hałdy mieszkańcy chorują na fluorozę i nowotwory. Zawarte w niej pierwiastki promieniotwórcze i metale ciężkie mogą się przedostawać do wód gruntowych i powietrza. Pisaliśmy o tym w ciągu ostatniego tygodnia.

Jeszcze w piątek urzędnicy Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego odpowiadając na pytania "Gazety", twierdzili, że nie ma podstaw do powoływania specjalnej komisji, która zbadałaby stan zdrowia mieszkańców. W poniedziałek (6 czerwca) zmienili zdanie.

- Rzeczywiście, gdyby były badania stanu zdrowia mieszkańców, to na pewno miałyby wpływ na nasze decyzje - przyznaje Halina Czarnecka, wiceszefowa wydziału środowiska i rolnictwa PUW. - Nie widzę powodu, żeby ich teraz nie zrobić.

Ustaliliśmy, że przez całe lata urzędnicy kolejnych wojewodów, wydając pozwolenia Gdańskim Zakładom Nawozów Fosforowych na powiększanie hałdy odpadów, nie brali pod uwagę jej wpływu na zdrowie ludzi.

Kompleksowych badań nigdy nie było.

Próbowała je wykonać w latach 90. Akademia Medyczna w Gdańsku. Ich ślad znaleźliśmy w dokumencie sporządzonym przez Urząd Wojewódzki w 2004 roku, wynika z niego , że badania AMG były jednorazowe i że naukowcom zabrakło badań porównawczych.

Znajdują się w nim takie sformułowania, jak: "brak powtarzalnych na przestrzeni lat badań" i drugi cytat "oceny zdrowotności mieszkańców wsi Wiślinka można dokonać jedynie pośrednio".

Komisja przestała działać w czasie, kiedy wojewodą był Henryk Wojciechowski, nazywa ją dzisiaj przypadkową i nieprofesjonalną.

Opinia Henryka Wojciechowskiego

  not. ak  06-06-2005 , ostatnia aktualizacja 06-06-2005 21:00

- Przez jakiś czas w 1996 i 1997 roku działała komisja powołana przez wojewodę Macieja Płażyńskiego, która miała ustalić, jak hałda fosfogipsów wpływa na mieszkańców Wiślinki - mówi szef gdańskiego oddziału NFZ.

- Niestety, składała się z przypadkowych osób, badania, które usiłowały wykonywać, były nieprofesjonalne. Nie bardzo było wiadomo, ani jak badać, ani co.

Ja nie zabroniłem jej działać, po prostu zaczęli odchodzić ludzie zbulwersowani nieprofesjonalnością działań. Wygasła sama. Zapamiętałem wniosek pani Małgorzaty Bartoszewskiej-Dogan, która była w tej komisji jako zastępca szefa wydziału zdrowia Urzędu Wojewódzkiego. Stwierdziła, że ludzie żyją tam w skrajnym ubóstwie, a to często idzie w parze ze złym stanem zdrowia.

Wątpliwości w sprawie hałdy

  sla, ak 06-06-2005 , ostatnia aktualizacja 06-06-2005 21:00

To trzeba jak najszybciej wyjaśnić:

* mieszkańcy Wiślinki chorują m.in. na fluorozę i nowotwory

* brakuje kompleksowych badań ich zdrowotności

* oceny oddziaływania hałdy na środowisko robione są za pieniądze gdańskich "fosforów"

* w hałdzie jest uran, stront i rad

* badania promieniotwórczości skupiły się tylko na radzie

* nigdy nie zrobiono badań tzw. tła hałdy

* dzisiejsze przepisy nie dopuściłyby do powstania hałdy w tym samym miejscu