Wreszcie specjalistyczne
badania tylko dla osób mieszkających w pobliżu hałdy w Wiślince
AK 13-07-2005 , ostatnia aktualizacja 13-07-2005 20:27
Mieszkańcy Wiślinki już we wrześniu
zostaną dowiezieni na specjalistyczne badania do Wojewódzkiego Centrum
Onkologii w Gdańsku, a niezależny zakład medycyny z Sosnowca sprawdzi,
czy hałda fosfogipsów truje ludzi mieszkających w jej pobliżu
Bezpłatny transport zapewni mieszkańcom Wiślinki wójt gminy Pruszcz
Gdański.
- Musimy wykonać badania mieszkańców Wislinki u nas, na miejscu -
powiedziała "Gazecie" Ewa Solska, dyrektor Wojewódzkiego Centrum
Onkologicznego w Gdańsku. - Właśnie opracowujemy schemat badań: czy
każdy pacjent wymaga EKG i USG, kogo skierować na mammografię, kogo na
kolonoskopię, czy włączyć do badań też kardiologów.
Badania będą możliwe dzięki Urzędowi Marszałkowskiemu, którego
urzędnicy po artykułach "Gazety" podjęli decyzję o przebadaniu
mieszkańców Wiślinki.
- Zdecydowaliśmy się zakończyć spekulacje, czy hałda przyczynia się do
częstszego występowania nowotworów w Trójmieście - mówi Tadeusz
Podczarski, dyrektor departamentu zdrowia gdańskiego UM. - Zleciliśmy
wykonanie badań naszemu Centrum Onkologii i niezależnemu, ani od
urzędu, ani od kogokolwiek, Zakładowi Medycyny Pracy z Sosnowca,
dlatego stamtąd, by badania były jak najbardziej obiektywne i by
wykonali je lekarze spoza województwa pomorskiego.
Razem z mieszkańcami Wiślinki zostanie przebadana tzw. grupa kontrolna
mieszkańców "zdrowego" miasteczka z terenu Żuław, potem wyniki badań
obu grup zostaną porównane.
Część pieniędzy na badania przekaże Urząd Marszałkowski. - Może pomogą
zakłady fosforowe, ochrona środowiska z Urzędu Wojewódzkiego - dodaje
Podczarski. - Nie ma powodu, abyśmy tylko my mieli za nie płacić.
Prof. dr hab. Bogdan Skwarzec,
Kierownik Katedry Chemii Analitycznej Uniwersytetu Gdańskiego:
Badania prowadzone przez lata wokół hałdy były robione niekompleksowo.
Boje się, że możemy powtórzyć ten błąd. Parametry sprawdzane w ich
trakcie nie były adekwatne do potencjalnych zagrożeń. Badano np. poziom
promieniotwórczości hałdy i okazywało się, że nie przekracza on norm.
Nie dziwię się, bo promieniowanie gamma, które występuje tam w
największym stopniu ma niewielki, nawet tylko kilkumetrowy zasięg.
Trzeba jednak badać co innego - to, czy substancje promieniotwórcze
przedostają się do organizmu za pośrednictwem wody, czy powietrza. W
przypadku konkretnego człowieka nawet bardzo niewielka dawka takiej
substancji w organizmie podawana przez dłuższy czas (kilka, kilkanaście
lat) może być przyczyną choroby nowotworowej.